FIFA – jedna z najbardziej rozpoznawalnych serii gier, w którą co rok zagrywają się fani piłki nożnej na całym świecie. Nie ma co ukrywać, że takim fanem jestem również i ja, jednak dopiero doświadczenia 18 tj. wersji sprzed roku dały mi zupełnie nowy obraz na wszystko to co z tą grą związane. Chciałbym się tym tu podzielić z okazji pewnej równej liczby przegranych w niej godzin. Trochę się już tego nazbierało, a szczerze te około 2000 znaków niżej tworzą chyba jeden nielicznych materiałów od bardzo dawna z którego jestem praktycznie w pełni zadowolony. Zapraszam do lektury!

Początek

FIFA 18 trafiła w moje ręce tak naprawdę niespodziewanie – dostałem ją na święta w grudniu 2017. Sam bym jej sobie w sumie nie kupił, bo hej, drogie rzeczy, ja również nie przepadałem (i dalej nie przepadam, ale to swoją drogą) za platformami cyfrowymi, nie wiedziałem nawet czy pójdzie na moim lapku i najzwyczajniej nie uważałem, że mi to „siądzie”, że łyknę jak to działa i wgl. Niemniej dobra, skoro już jest to trzeba zagrać Zainstalowałem. Od tamtej pory w Fifie 18 spędziłem niespełna 600 godzin (czyli na oko przez rok i parę miesięcy). Tak naprawdę była to moja główna i jedyna gra w tym okresie poza starszymi odsłonami GTA multi w ramach LU-DM czy zwykłego „ot, coś z kimś”.

Rozpoczynając przygodę z FUT tj. z graniem z prawdziwymi ludźmi musiałem przestawić się kompletnie na inne granie. Wiadomo, w tych niższych ligach jest słaby poziom to dawałem radę, ale wiedziałem, że jak chcę chociaż trochę wyjść wyżej to muszę się nauczyć inaczej grać. I tak z w sumie wesołego futbolu na początku z dużą liczbą strzałów z dystansu i graniem skrzydłami wypracować musiałem w sobie pewne schematy, które najzwyczajniej tam działają. Ma to swoje dobre i złe strony, w sumie cięższy wydaje się teraz powrót na starsze wersje, gdzie właśnie wesoły futbol jest efektywniejszy, a ja niepotrzebnie szukam jakichś bardziej wyszukanych rozwiązań. Generalnie nie uważam się za gracza jakoś bardzo dobrego, niemniej myślę, że na swoim sprzęcie gram nawet całkiem znośnie.

Taki offtop mały jeszcze – 18 jest w sumie odsłoną w którą gram/grałem najdłużej. Myślę, że więcej godzin mogłem spędzić jedynie w 07, w którą grałem bardzo długo i w sumie nadal czasami wrócę tam, chociażby dla soundtracku, który uznaje za jeden z lepszych w całej serii dzięki chociażby kawałkom pokroju Chloroform czy Kaleidoscope.

Garść statystyk

Mój bilans w trybie FUT na dzień 21 marca 2019 wynosi 542 wygrane, 82 remisy 492 przegranych; strzeliłem tam 1298 bramek (średnio 1,69 na mecz), straciłem 1172 (średnio 1,53). Bilans jest dodatni i wynosi 126 bramek. W zwykłym trybie online, w sezonach, gdzie zwykle grałem Realem Madryt bilans wynosi 59 wygranych, 11 remisów i 29 porażek. Największym moim „sukcesem” był awans do 1 ligi w FUT. Wygrałem również turniej online w dodatku do MŚ. Jeśli chodzi o tryb FUT Champions nigdy nie rozegrałem w nim dużej ilości meczy z racji braku czasu i nerwów i pewnie zatrzymałem się na jakimś silverze tygodniowym i miesięcznym brązie.

Trafy w paczkach

Wbrew pozorom nie mogę mówić o jakimś szczególnym szczęściu do paczek, lecz jeśli już trafiałem to w sumie nie mogłem narzekać Przede wszystkim mówiąc o paczkach musi rozdzielić dwa rodzaje – graczy wymiennych i niewymiennych. W dużym skrócie tych pierwszych możemy sprzedać na rynku, a tych drugich nie.

Zaczynając od dobrych, lecz nie wybitnych trafów do bez wątpienia do nich można zaliczyć chociażby trafienie Hugo Llorisa w wersji 88 oraz Matsa Hummelsa w wersji 89. W momencie ich trafienia otrzymałem za nich odpowiednio około 50 i 75 tysięcy monet. Nieco mniej bądź podobną kwotę (35-40k) dostałem za Luisao w wersji Classic ROW Heroes. Możliwe, że były również inne trafy z tej półki, jednak z różnych względów akurat te utkwiły mi jakoś bardziej w pamięci, a mniejszych w sumie nie ma co przywoływać. Ponad te trafy wybija się za to karta oceniona na 86 Samiego Khediry w formie, która niedługo po trafieniu zeszła za cenę w okolicach 100k coinsów.

Tak naprawdę te trafy i tak nie robią jakiegoś ogromnego wrażenia. Robi je 1 miejsce, czyli mój najlepszy traf jakim był…

….Marcel Desailly w wersji 87, którego sprzedałem za niespełna 800k monet! Tym samym stałem się jednym z nielicznych szczęśliwców, którzy trafili ikonę ogólnie, a dwa trafili ją z wymiennej paczki. Paczka ta trafiła do mnie za wykonanie jednego z dostępnych zaawansowanych SBC. Trafiłem go na oko dwa miesiące po tym jak pierwszy raz odpaliłem FUTa – gdzieś pod koniec lutego, więc w całkiem niezłym okresie cenowym. Uwierzcie moje zdziwienie było w tamtym momencie naprawdę spore – może nie darłem się jak niektórzy na YT, niemniej no spory szok był zdecydowanie W sumie traf ten ustawił mnie do końca gry – dzięki pieniądzom z tej karty mogłem złożyć może nie niebotyczny, ale na pewno konkurencyjny skład, który mi sporo pomógł i który później mogłem starannie ulepszać.

Jeśli chodzi zaś o niewymienne trafy oddzielić trzeba te, które poszły na tak zwane przepalenie w SBC (miały wysoką ocenę, ale były średnio grywalne) i te, które realnie wzmocniły mój skład swoją obecnością. Do tych drugich kart z pewnością zaliczam Ter Stegena na początku gry, Inakiego Williamsa, Geoffrey’a Kondogbię czy idąc w późniejszy etap karty TOTS Jamiego Vardy’iego, Rodrigo Moreno, Iago Aspasa, Stefana de Vrijka oraz co uznaję za mój najlepszy niewymienny traf – Laurenta Blanca w wersji 85 trafionego w SBC o ikonę w wersji Baby. Swoją drogą paradoksalnie wspomniany wcześniej Desailly pozwolił mi zrobić to wyzwanie. Było to spore ryzyko, na szczęście bez cienia wątpliwości się opłaciło. Generalnie jak łatwo zauważyć miałem zdecydowanie większe szczęście w trafach niewymiennych niż wymiennych.

Moje składy

Pod koniec 2018 roku uznałem, że cały mój skład zbudowany będzie tylko i wyłącznie z kart niewymiennych. Sprzedałem co miałem do sprzedania i na moment pisania tego wpisu wygląda on następująco:

W skrócie pochodzenie poszczególnych zawodników (od ataku od lewej do prawej) :

Vardy TOTS – trafiony z paczki

Rodrigo TOTS – trafiony z paczki

Laudrup ICON PRIME – prezent od EA

Henderson SBC – zrobione SBC

Blanc ICON BABY – trafiony w SBC o Baby ikonę

Griezmann SBC – zrobione SBC

Desailly ICON PRIME – prezent od EA

Manolas FUTTIES – zrobione SBC bądź wyzwanie tygodniowe

De Vrijk TOTS – trafiony z paczki

Vrsaljko FUTTIES – zrobione SBC

Van Der Sar ICON PRIME – prezent od EA

Begovic FUTTIES (w wersji jak zwykły) – prezent od EA

Varane FUTTIES (w wersji jak zwykły) – prezent od EA

Schweinsteiger FUT Birthday – zrobione SBC

Pirlo EotE – zrobione SBC

Shevchenko ICON PRIME – prezent od EA

Aspas TOTS – trafiony w paczce

Ibrahimovic SBC – zrobione SBC

Carlitos TOTS – zrobione wyzwanie tygodniowe

Martial FUTTIES (w wersji jak zwykły) – prezent od EA

Kondogbia – trafiony w paczce

Williams – trafiony w paczce

Vidal – trafiony w paczce

Ponadto w klubie mam także inne karty niewymienne, raczej nieużywane.

Posiadam również skład w dodatku MŚ. Tam oczywiście wszystkie karty niewymienne również (bo się nie da inaczej) :

W obydwu przypadkach istnieje szansa, że składy jeszcze się zmienią, a przynajmniej przetasują z ławką, niemniej tak to wygląda na ten moment.

Legendy Klubu

Kartą na jakiej mam najwięcej rozegranych meczy (czyt. konkretnie na jednej karcie) jest Inaki Willliams. Rozegrałem nim 662 spotkania. Zaraz za nim jest Blanc z 658 meczami, więc lada moment będzie on numerem jeden, bo hiszpańskim skrzydłowym już nie gram, a Blancem będę grać do końca gry. Williams jest również numerem jeden jeśli chodzi o asysty – aż 155 jego podań znalazło partnera, który wpakował piłkę do siatki. Zaraz za nim jest za to TOTS Carlitos, który lada moment go wyprzedzi. Lopez ma również najwięcej goli – strzeliłem nim jak do tej pory 253 gole.

Powyższe statystyki dotyczą jednej karty, jednak jeśli miałbym wybrać jedną jedyną, największą legendę klubu to byłby nią… Antoine Griezmann! Przez długi czas Francuz był numerem jeden i ciągnął zespół do kolejnych wygranych. Później zdecydowałem się zrobić jego lepszą wersję, która nie odgrywa już aż tak znaczącej roli, niemniej sumując statystyki na obydwu kartach wychodzą naprawdę kosmiczne liczby: 683 mecze, 341 goli, 262 asysty. Poniżej jego statystyki w momencie, gdy go sprzedałem:

Materiały video

Jakiś czas temu przy okazji porządków na dysku postanowiłem skleić różne filmiki jakie miałem z Fify. Efekt tego wyszedł taki jaki widać niżej. Z góry przepraszam za jakoś pierwszego filmu, ale fragmenty robione były telefonem najczęściej żeby wysłać komuś na Messengerze, nie planowałem wcześniej tego jakoś archiwizować, a też nie gram z odpalonym frapsem w tle z resztą podobna sprawa ma się ze zdjęciami w całym wpisie. Frapsem nagrałem dopiero tę oddzielną bramkę, bo było warto


Historie

Podczas jakby nie patrzeć tylu godzin grania w ten tryb byłem świadkiem różnych dziwnych historii. Nie tak dawno byłem chociażby uczestnikiem najszybszego RQ jakie widziałem w Fifie gdziekolwiek. Rozpoczynałem mecz od środka, kilka podań, strzał, gol – znam ten ból, zawiało kick off glitchem, ale żeby zaraz:

Gość wyszedł zanim zdążyliśmy obaj dobrze usiąść i nawet nie dotknął piłki!

Nerwy to ogólnie nieodzowny element FUTa. Na porządku dziennym są praktyki, które mają wyprowadzić przeciwnika z równowagi. Są na to różne sposoby – od przyjętych za irytujące cieszynek, poprzez oglądanie każdej możliwej powtórki do oporu (ze spalonymi włącznie) co wydłuża kilkukrotnie czas meczu, aż po samą chamską grę czyt. granie na czas, podawanie do bramkarza i różne tego typu praktyki, a przecież nie zahaczyłem nawet o komunikację czy to głosową czy wiadomości – te rzeczy akurat mam offnięte. Niestety da się również spotkać różnych cheaterów, którzy różnymi kombinacjami potrafią wywalić swojego przeciwnika z często wygranego meczu. W najbardziej kuriozalnym momencie nie zaliczyło mi meczu mimo że zakończył się on już gwizdkiem arbitra. Niejednokrotnie miałem momenty, gdzie mówiłem, że nie, to już jest ten moment by się pożegnać, ale nie, also to wszystko jest w sumie wpisane w konwencję grania w Fifę jako taką – kiedyś temat ten podjął Vandi, nawet w postaci artykułu na tej stronie. Z resztą usuwanie nie miałoby praktycznego sensu – i tak bym wrócił, a nie chciałoby mi się od nowa ściągać tego wszystkiego i instalować

FUT to jednak także sporo spoko osób. Pamiętam jak na święto św. Patryka był event, gdzie można było zdobyć specjalne karty Irlandczyków, które były potrzebne m.in. do zrobienia Bastiana, którego mam w składzie. Wyzwanie polegało na strzeleniu nimi (czyt. tymi Irlandczykami) iluś bramek w meczach towarzyskich. Oczywiście z racji, że tam ciężko o jakichś dobrych napastników, dodatkowo w tym trybie to gracze postanowili się jakoś miedzy sobą dogadać i dać sobie strzelić te bramki. M.in. dogadałem się tak z gościem i ja, mimo że jak wcześniej wspomniałem, nie mieliśmy żadnego micro ani czatu – jak widać język Fify jest językiem międzynarodowym.

Innym razem spotkałem rozpoczynając mecz spojrzałem na połączenie moje z moim przeciwnikiem i było ono bardzo słabe. Miałem już wychodzić, lecz zauważyłem, że przeciwnik mi mryga – takie pole się świeci i gaśnie. Patrzę na nazwę jego składu, a tam nazwa „dwie kreski nie tnie” i faktycznie – nie cięło

Sporą rolę generalnie przy trybie FUT, jak w sumie przy każdej grze sieciowej odgrywa społeczność jaka jest wokół niej związana. Również i ja, głownie w ramach grupy Rzeźnicy Kartomanii miałem okazję wymieniać się doświadczeniami z innymi grającymi ludźmi – sugerować zmiany w składzie i różne inne podobne. Dzięki FUT zacząłem też bardziej śledzić scenę YT Fify. Przez to wszystko miałem i parę nowych tematów ze znajomymi, a jeden gość z którym dawno nie gadałem nawet napisał do mnie w stylu „hej, widzę, że też grasz” – fajna sprawa.

Co dalej?

FIFA 18 nadal jest na moim dysku i nadal w nią gram, mimo że pewnie trochę mniej niż wcześniej. Teraz już dominuje 19, lecz na nią raczej nie miałem chęci, z resztą najzwyczajniej 18 mi się jeszcze nie znudziła! Mam jedynie Demo 19 w razie z kimś miałbym kiedyś pograć tak na żywo, pad w pad, czy tam klawa w pad, bo ja w sumie wolę na klawiaturze grać Z resztą ciesze się, że spośród różnych odsłon Fify trafiłem akurat na 18 – w 19 mam wrażenie jest za dużo tego wszystkiego teraz, a z kolei taka 17 była dopiero co pierwszą odsłoną na nowym silniku i miała po prostu swoje błędy technologiczne.

Generalnie wpis ten zbiegł się z 10 urodzinami trybu FUT. Szczerze dla wszystkich interesujących się Fifą czy generalnie piłką nożną polecałbym spędzić chociaż rok tj. sezon grając w ten sposób. Szczerze ja już nie wyobrażam sobie grania na bota, jedynie online lub co w sumie jeszcze bardziej spoko z jakimś kolegą (lub koleżanką) u boku. Tak czy inaczej naprawdę fajna sprawa i czy to jeszcze przez jakiś czas w 18 czy kiedyś w innej odsłonie moja przygoda z Fifą na pewno się nie skończy. Brakowałoby mi tego.

Piłka nadal w grze!